Od zawsze myślałem o fachu modela prężącego się po światowych wybiegach u najwybitniejszych projektantów. Ale kiedy zjawiła się propozycja pracy jako foto model
1 w sesji reklamowej producenta wypuszczającego na polski rynek nowy jogurt, decyzję podjąłem w ułamku sekundy – wchodzę w to. Pomieszczenie fotograficzne mieściło się w przytulnej kamienicy w centrum mego miasta. Kiedy do niego wstąpiłem zaskoczyły mnie klima no i ilość specjalistycznego ekwipunku w pełni przygotowanego do startu zdjęć. Uścisnąłem sobie rękę z głównym fotografem, gościem od światła oraz panią makijażystką, która zaraz zabrała się do pracy nakładając mi na twarz puder oraz podając odpowiednie ciuchy. Poinformowano mnie, że sesja, do której jestem zaangażowany mają być wykorzystane do billboardów/posterów i tych ukazujących się mediach drukowanych. Ich przedmiotem miał być jogurt z niewielką zawartością tłuszczu stąd w elementami sceny były chmury błękit, trawa łączone z przyrodą. Pozowałem głównie szczerząc się od ucha do ucha. Moim zadaniem było w w jak najdoskonalszy sposób uzewnętrznić swój niepohamowany zachwyt nad nowym produktem. Ja się zachwycałem, a fotograf strzelał zdjęcia
2. Bułka z masłem, i to za świetną kasę. Robienie zdjęć trwało około kilka godzin, w ciągu których skonsumowałem trochę zbyt dużo jogurtów (miałem szczęście, iż nie był to pasztet). Zdjęcia miały ulec obróbce, następnie zostać przesłane do zleceniodawcy a po jego ewentualnym zatwierdzeniu agencja specjalistyczna miała wynaleźć hasło reklamowe i wtajemniczyć firmę w pozostałe szczegóły kampanii reklamowej. Plakaty ze mną ukazały się na ulicach po kilkudziesięciu dniach, zupełnie jak jogurt. Wyników jego sprzedaży nie znam ale wiem, że zdjęcia reklamowe to łatwizna.